środa, 17 września 2014

Jak obiecałam...

Jak obiecałam.. przychodzę z sercem przepełnionym radością, szczęściem, uśmiechem!

Pojawiło się znienacka.
Podczas porannej toalety.
Zaraz po krótkiej pogawędce AGUU i AAA
Po podaniu witaminek i kropelek.
W jej ulubionym miejscu - na przewijaku
...Zaśmiała się! W głos się zaśmiała!!

po pierwszym razie z niedowierzaniem kontynuowałam rozśmieszanie jej aż po chwili zaśmiała się ponownie, jeszcze głośniej a mnie popłynęły łzy.. z radości!

Idziemy teraz na spacer, do chłopców im też powiedzieć, chociaż oni już pewnie wiedzą... :)

niedziela, 17 sierpnia 2014

Rodzinka w komplecie

Czy pozując do zdjęcia selfie we trójkę na plaży - my i Oliwka - jesteśmy rodzinką w komplecie?
Myślę że w pewnym sensie tak! wierze w to ze tam gdzie niebo tam i nasi chłopcy, spoglądają na nas i cieszą sie z naszych radosnych dni we trójkę na żywo, a w piątkę w sercach...

To był szybki wypad na krótki urlop, nasza Buba (bo tak nazywa ją tata) spisała sie na medal, morskie powietrze jej slużylo, a najedzona i przebrana moze leżeć z nami w łóżku obdarzając nas coraz śmielszymi uśmiechami powodując u nas zupełną błogość i zatracenie czasu...

środa, 6 sierpnia 2014

Lek na całe zło...

I jest... juz od miesiąca jest z nami Oliwka!
Ciężko było sie przełamać by tu o tym napiać - wkońcu to blog dla chlopcow, moja terapia...
ale od teraz niech to będzie blog rodzinny dla chłopców [*] i niej <3
I obiecuje sobie by przychodzić tu nie tylko wtedy gdy smutek przepełni mnie całą ale także wtedy gdy ogarnie mnie nieposkromiona radość!
Bo dni radosnych jest dużo, dużo więcej...

Nie potrafię jeszcze ogarnąć tego jak to jest, ze prosto z brzucha trafiła w moje ramiona - taka cudowna, wspaniała, idealna i tak podobna do Tymka.

A teraz kiedy już trochę się poznałyśmy nie mogę nadziwić się ze to ja - mama - jestem dla niej wszystkim (no, tata też jest ;-) ) lekiem na ból, na płacz, na mokrą pieluche, na głod - jestem takim lekiem na całe zło i jest to wspaniałe uczucie <3

niedziela, 1 czerwca 2014

Już czerwiec!

Długo... oj długo mnie nie było...
Blog ma pełnić funkcje terapeutyczną, ma być miejscem w którym zawsze mogę się wypłakać.
Czy to znaczy ze przez tyle miesięcy nic mi nie było? nie tęskniłam, nie płakałam?

I tęskniłam, i płakałam jednak chyba mimowolnie starałam się unikać tego bloga, unikać for dla rodziców po stracie dziecka. Nie chciałam sama powodować że myśli zbyt intensywnie wracają, że strach znów miałby urosnąć do niemożliwych do ogarnięcia rozmiarów, nie mogłam czytać o kolejnych stratach, o przypadkach chorób u dzieci o tym że znów ktoś tak potwornie cierpi!

To taki pancerz ochronny dla Oliwki, która dość szybko i żywiołowo reaguje na podwyższony poziom emocji u mnie.
Każdy atak płaczu i tęsknoty udaje/udawało mi się szybciej ogarnąć.
Jeden jej ruch w brzuchu, delikatny kopniak i pamiętałam już że nie jestem tylko ja i moja rozpacz. W myślach słowo "przepraszam"... Przepraszałam Oliwkę, że narażam ją na swój stres. I chłopców że nie mogę ich odpowiednio opłakać.

Ale dziś, mogę chyba napisać że już jest lepiej.
Gdy po śmierci chłopców, ktoś sugerował mi, że powinnam szybko zajść w ciąże, że wtedy będzie mi lepiej to myślałam że wygryzę pół twarzy, bo jak ktoś mógł proponować coś tak bezczelnego - ja nie chciałam nawet na chwilę zapomnieć o chłopcach.
A teraz, kiedy to się stało, kiedy jestem już prawie na finiszu myślę że to jedna z lepszych rzeczy która mi się przytrafiła. Wprawdzie nigdy nie zapomnę że mam już dwóch synów, myślę że nigdy nie miną te dni kiedy chce się tylko płakać, wspominać i tęsknić ale jest inaczej...
Stojąc na cmentarzu nie ma już tego histerycznego płaczu i pytań "dlaczego", jest delikatny powiew spokoju, jest radosne przywitanie, są życzenia dobrej zabawy w niebie i prośby o opiekę.
Przeraża mnie tylko świadomość, że mając chłopców przy sobie z wielkim prawdopodobieństwem nie było by Oliwki. Przeraża, bo już nie wyobrażam sobie życia bez niej.



Minął dzień matki...w ubiegłym roku prosiłam  o ciepły powiew spokoju, lekki wietrzyk pełen ciepłego oddechu o myśl która już nie dręczy, tylko koi  - w tym chyba dostałam co chciałam - dziękuje moi kochani!

Dziś dzień dziecka, w sercu lekki żal, że znów tak mało możemy Wam dać ale jest i wiara że przecież Wy tam wszystko macie i z pewnością dzień dziecka jest tam każdego dnia.
Niestety w ostatnim czasie dołączyło do Was dużo za dużo innych Aniołków więc znów proszę Was - zaopiekujcie się i nimi i wszyscy razem dbajcie o swoje rodziny tu na ziemi.


Kocham, tęsknie i dziękuje! <3